Przejdź do treści

Kiedy wreszcie porozmawiamy o Strategii „Od pola do stołu”?

WPR po 2023

Strategia „Od pola do stołu” to dokument, w którym Komisja Europejska poinformowała o konieczności zmian unijnego rolnictwa na bardziej przyjazne ludziom, zwierzętom, środowisku i klimatowi. Jej pojawienie się jest kolejnym już – obok Europejskiego Zielonego Ładu oraz Strategii na rzecz różnorodności biologicznej – sygnałem, że dotychczasowe działania i decyzje kierujące nas na drogę wielkoobszarowego, schemizowanego rolnictwa, w którym nadrzędnym celem jest zysk i wolny handel, nie są najlepszym rozwiązaniem dla przyszłości bezpieczeństwa żywnościowego i jakości życia nie tylko w Europie, ale i na całym świecie.

Obecny system oparty na priorytecie ekonomicznym i przemysłowym podejściu – niezależnie od chwilowej, dobrej koniunktury – w niedalekiej przyszłości przestanie się sprawdzać. Przestanie działać, gdyż w rachunku nastawionym jedynie na wydajność i konkurencyjność nie został uwzględniony najważniejszy element: stan zasobów naturalnych, które są niezbędne do produkcji żywności i pasz.

Wydaje się to tak oczywiste i proste do zrozumienia.  A jednak w Polsce propozycje zmian rolnictwa spotkały się z dwiema bardzo niepokojącymi reakcjami ze strony przedstawicieli tej gałęzi gospodarki. Po pierwsze z  milczeniem instytucji publicznych, które jakby nie zauważyły, że pojawiła się Strategia „Od pola do stołu” i w związku z tym uznały, że nie należy polskich rolników informować o jej celach, działaniach i planowanych modyfikacjach w produkcji rolnej.

Zamiast tego, biernie przyjęły krytykę, którą pod adresem Strategii wystosowali przedstawiciele dużych podmiotów, zwłaszcza sektora produkcji zwierzęcej. Straszyli oni, że jest to najczarniejszy scenariusz dla polskiego rolnictwa, który stanowi zagrożenie dla krajowych interesów w tym sektorze. Ostatnio resort ogłosił możliwość składania uwag do strategii, ale już w atmosferze podbijanej przez rolniczą prasę branżową, która pisze o krytycznym podejściu samorządu rolniczego i samych rolników do propozycji zawartych w Strategii “Od pola do stołu”.

Jesteśmy zatem w miejscu, w którym interesy określonych grup są w zawłaszczający sposób prezentowane jako interes całego narodu i wszystkich rolników. A władza publiczna nie widzi w tym nic złego. Jest nam od dłuższego czasu wmawiane, że przede wszystkim budowa wielkich kurników i chlewni – pomimo sprzeciwów wielu lokalnych społeczności – to jedyny, właściwy sposób na tworzenie silnego rolnictwa w Polsce.

Nic dziwnego, gdyż w naszym kraju nie istnieje prawdziwy dialog dotyczący przyszłości polskiego rolnictwa, który na równych zasadach uwzględniałby potrzeby mniejszych gospodarstw rolnych, produkcji ekologicznej i w końcu oczekiwań polskich konsumentów. Jakakolwiek krytyka jakości polskiej żywności spotyka się z natychmiastowym oporem, a każdy kto chciałby zmienić stan gry w polskim rolnictwie staje się wrogiem publicznym numer jeden.

Nie liczą się nawet słowa komisarza ds. rolnictwa Janusza Wojciechowskiego, który zwraca się do polskich rolników, by w zmianie rolnictwa i całego łańcucha żywnościowego zgodnie ze Strategią od „Pola do stołu” widzieli szansę dla siebie i swoich rodzin. Nie liczą się fakty związane z rozpoczęciem przez wiele państw UE projektowania dla swojego rolnictwa krajowych strategii stawiających na ekologizację rolnictwa i lokalność produkcji.

I przede wszystkim, zupełnie negowane jest to, że niezależnie od nacisków lobbystów chcących widzieć Polskę jako potentata produkcji zwierzęcej, prędzej niż później otrzymywanie pieniędzy z budżetu Wspólnej Polityki Rolnej, stanie się coraz bardziej uzależnione od wyników dotyczących ochrony środowiska i klimatu, różnorodności biologicznej oraz dobrostanu zwierząt.

Rzeczywiście, Strategia „Od pola do stołu” to czarny scenariusz dla Polski, jeśli damy się przekonać, że interesy niewielu są sprawą wielu. Jeżeli już teraz nie podejmiemy wysiłku, aby jak najlepiej przygotować krajowe rolnictwo do korzystania ze środków finansowych płynących do tych, którzy rozumieją, że ochrona ziemi, wody i powietrza, to bezdyskusyjny warunek naszego bezpieczeństwa żywnościowego i dobrobytu.

Potrzeba jest współpracy i woli politycznej, by do rozmowy o przyszłości polskiego rolnictwa dopuścić także tych, którzy mogą mieć odmienne zdanie. Bez tego, to co wartościowe w Strategii „Od pola do stołu”, stanie się tylko wodą na młyn dla jeszcze większego oddzielenia rolników od konsumentów w duchu wypowiedzi, że „polskie społeczeństwo nienawidzi rolników”.

Przypisywanie Polakom nieistniejącej nienawiści szczególnie obraża polskich rolników, którym te słowa odbierają godność i poczucie wspólnoty z innymi obywatelami naszego kraju. Nie taka powinna być rola polityków, zwłaszcza w czasie, gdy unijna strategia stawia na jak najsilniejsze połączenie producentów rolnych z konsumentami. Teraz jest najlepszy czas, by budować mocne podstawy solidarności pomiędzy rolnikami i resztą społeczeństwa.

By tak się mogło stać  należy w rzetelny i jasny sposób informować i upowszechniać wiedzę na temat Strategii „Od pola do stołu”.

 

Projekt sfinansowano przy wsparciu Komisji Europejskiej. Niniejsza publikacja odzwierciedla wyłącznie poglądy autora, a Komisja nie ponosi odpowiedzialności za jakiekolwiek wykorzystanie informacji zawartych w tym tekście.