WPR i agroekologia a sprawa polska

Opublikowane przez Joanna Perzyna w dniu

Reforma, którą przechodzi obecnie Wspólna Polityka Rolna, ma prawo budzić obawy. Choć miała determinować politykę w obszarze rolnictwa i rozwoju obszarów wiejskich w latach 2021-27, wiadomo że jej wdrożenie opóźni się. W ostatnich tygodniach przyjęte zostały trzy ważne dokumenty wyznaczające kierunek, w którym powinna zmierzać (Strategia “Od pola do stołu”, Europejski Zielony Ład i Strategia na rzecz różnorodności biologicznej), wciąż jednak nie jest jasne, jak głębokie zmiany – przede wszystkim jeśli chodzi o nowe wymogi i sposoby realizacji celów określonych w strategiach – będzie zakładać WPR w zmienionym kształcie.

Zrozumiałe jest, że obawy – także wśród polskich rolników – budzi konieczność spełnienia nowych, niejasnych jeszcze kryteriów, które będą warunkiem otrzymania płatności. To psychologicznie całkowicie zrozumiały mechanizm wynikający nie tylko z braku pewności, jaka będzie przyszłość WPR, a przede wszystkim z dotychczasowych doświadczeń rolników. Ostatnie 20 lat WPR pokazało bowiem, że wiele przeobrażeń, którym polska wieś została poddana po naszym przystąpieniu do UE cechował brak racjonalności, nadmierna biurokratyzacja i twarde, technokratyczne podejście niedostosowane do realiów polskiej wsi.

Tym razem sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana, gdyż zwykłe obawy wynikające z konieczności zaakceptowania zmian podsycane są przez głos lobby związanego z wielkim agroprzemysłem, który zmiany w priorytetach unijnej polityki przedstawia jako zamach na polskie rolnictwo. A zmiany są konieczne i – biorąc pod uwagę dłuższą perspektywę czasową – to wydaje się, że wcale nie polscy rolnicy poniosą największe koszty związane z jej wprowadzeniem. Reforma w tym kształcie najwięcej zmian będzie wymagała od rolnictwa przemysłowego – wielkopowierzchniowych monokultur i gigantycznych zakładów produkcji zwierzęcej, gdyż one są najmniej zrównoważone, a jednocześnie generują najwięcej kosztów (środowiskowych), których nie ponoszą, a które przerzucają na całe społeczeństwo. Choć właściciele małych gospodarstw również poniosą pewne koszty związane z dostosowaniem się do nowych wymogów, to strategia stawiająca na wsparcie dla rolnictwa opartego na małych, rodzinnych gospodarstwach pozwoli im w niedalekiej przyszłości na zwiększenie dochodów, szczególnie jeśli wybiorą bardziej ekologiczne metody produkcji.

Intensyfikacja produkcji rolnej nie jest rozwiązaniem dla unijnego rolnictwa. Monokultury na setkach hektarów i hale z milionami zwierząt żywionych poekstrakcyjną śrutą sojową z Ameryki Południowej nie zapewniają ani bezpieczeństwa żywnościowego, ani  suwerenności żywnościowej i są zyskiem niewielu kosztem wielu. Komisja Europejska poprzez przyjęte strategie pokazuje, że stawia na coś innego: zapewnienie trwałości produkcji rolnej w Europie i produkcję żywności wysokiej jakości. Taka produkcja będzie możliwa tylko wówczas, jeśli Wspólna Polityka Rolna będzie w rzeczywisty sposób chronić zasoby naturalne (glebę, klimat, wodę, różnorodność biologiczną), a obszary wiejskie zaczną dostarczać dóbr publicznych i żywności wysokiej jakości, które staną się podstawą zrównoważenia społecznego, ekonomicznego i środowiskowego.

Proponowany przez Strategię “od Pola do stołu” oraz Strategię na rzecz różnorodności biologicznej  kierunek zmian zgodny jest z założeniami agroekologii. – W jej duchu jest między innymi łączenie produkcji roślinnej i zwierzęcej oraz ograniczanie stosowania nawozów i pestycydów. Ochrona różnorodności biologicznej (np. poprzez zachowanie obszarów naturalnych, czy praktyki rolno-drzewne*), zróżnicowana produkcja i dążenie do domykania cykli obiegu materii i energii – zgodnie z koncepcją agroekologii – budują trwałość i odporność gospodarstw, a zarazem całego sektora produkcji rolnej.

Warto podkreślić, że postulowana i bliska założeniom agroekologii obecna reforma WPR odchodzi od koncepcji modernizacyjnych, których istotą są wielkonakładowe i kapitałochłonne inwestycje. To nie one przynoszą dobrobyt obszarom  wiejskim i prawdziwie zrównoważoną (w wymiarze społecznym, ekonomicznym i środowiskowym) produkcję rolną. Dlatego nowe strategie stawiają na rozwiązania dostosowane do warunków lokalnych, pozwalające na tworzenie krótkich łańcuchów dostaw i całościowe (“od pola do stołu”) podejście do łańcucha produkcji żywności, co jest zbieżne z głównymi postulatami agroekologii w wymiarze politycznym.

Europejski Zielony Ład jest polityczną rzeczywistością i stanie się ramą obejmującą zarówno polityki unijne, jak i krajowe. Dla każdego z państw członkowskich oznacza to inne trudności. W Polsce wyzwaniem będzie transformacja energetyczna. Natomiast polscy rolnicy nie powinni obawiać się kierunku zmian wytyczonych przez nową WPR, co wielokrotnie podkreślał europejski komisarz ds. Rolnictwa, Janusz Wojciechowski. Wizja transformacji wskazana przez unijne dokumenty wydaje się być szczególnie skierowana do rolników z takich krajów jak Polska czy Rumunia – o zdecydowanej przewadze małych i średnich rodzinnych gospodarstw, które charakteryzuje duże zróżnicowanie produkcyjne. Polscy rolnicy, którzy wciąż nie stosują tylu pestycydów ani nie mają tak licznej obsady zwierząt hodowlanych na hektar jak rolnicy na zachodzie Europy, mogą tylko skorzystać. Jeśli ktoś może obawiać się zmian, to tylko „najwięksi gracze”, którzy już w tej chwili gigantycznymi inwestycjami (głównie w zakresie chowu przemysłowego) rujnują lokalne rolnictwo, jakość życia i więzi społeczne na polskiej wsi, a także środowisko i zdrowie konsumentów.

Istnieją teorie rozwoju, zgodnie z którymi zmiany jakościowe mają skokowy, a nie linearny charakter i często następują niekoniecznie na obszarach najbardziej rozwiniętych czy nowoczesnych. Polska nie musi podążać drogą industrializacji, koncentracji ziemi w rękach koncernów uzależniających rolnictwo od coraz większych ilości nawozów sztucznych i środków ochrony roślin, tym bardziej w sytuacji kiedy UE wycofuje się z tego modelu. Nowa reforma WPR jest szansą, na którą polskie rolnictwo czekało od lat – szansą na dobrobyt obszarów wiejskich, wysokiej jakości dobra publiczne, spójność społeczną, i wreszcie, lokalnie produkowaną żywność wysokiej jakości. Taka szansa może się nie powtórzyć.

* Praktyki rolno-drzewne albo inaczej agroleśnictwo, to łączenie na tym samym obszarze produkcji rolnej i zadrzewień/zakrzaczeń. Takie praktyki są źródłem dodatkowego dochodu, pełnią funkcje wodochronne, przeciwdziałają erozji gleby, korzystnie wpływają na retencję wody i obieg składników odżywczych, między innymi.


Projekt sfinansowano przy wsparciu Komisji Europejskiej. Niniejsza publikacja odzwierciedla wyłącznie poglądy autora, a Komisja nie ponosi odpowiedzialności za jakiekolwiek wykorzystanie informacji zawartych w tym tekście.

Kategorie: WPR po 2020

0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *