Nie ma Zielonego Ładu bez rolników

Opublikowane przez Joanna Perzyna w dniu

Według raportu IPCC europejski system żywnościowy jest odpowiedzialny nawet za 37% emisji gazów cieplarnianych kontynentu. Dofinansowanie w ramach Wspólnej Polityki Rolnej (WPR) mogłoby być szansą na transformację rolnictwa w model odpowiedzialny społecznie i środowiskowo. Wszystko jednak wskazuje na to, że aktualna reforma WPR nie przybliży Europy do neutralności klimatycznej. 

21 maja w całej UE odbyły się protesty pod hasłem „Odrzucić reformę WPR” (#WithdrawTheCAP). Organizacje obywatelskie i aktywiści klimatyczni sprzeciwiali się przyjęciu reformy w wersji, którą przegłosował Parlament Europejski w październiku 2020. Ich zdaniem jest ona sprzeczna z celami i założeniami Europejskiego Zielonego Ładu i uniemożliwia osiągnięcie neutralności klimatycznej UE do 2050 roku. Moment jest kluczowy, ponieważ 25 i 26 maja odbędą się w Brukseli ostateczne rozmowy trójstronne – pomiędzy członkami Rady Europy, Parlamentu Europejskiego i Komisji Europejskiej –  które zdecydują między innymi, ile pieniędzy przeznaczone zostanie na zgodne z celami klimatycznymi ekoschematy, oraz jak restrykcyjne dla rolników będą warunki otrzymywania płatności.

Frans Timmermans i aktywiści klimatyczni, z Gretą Thunberg na czele, są zgodni jeśli chodzi o wizję transformacji rolnictwa w kierunku odpowiedzialności za klimat i środowisko: zmiany nie wyłonią się z negocjacji polityków z lobbystami. Zmiany są możliwe, bo w związku z kryzysem – klimatycznym i bioróżnorodności – transformacja modelu rolnictwa stała się niezbędna i jest coraz istotniejsza dla szerokiej opinii publicznej. Jednak, podczas gdy aktywiści wzywają do odrzucenia projektu reformy WPR (#WithdrawTheCap), Timmermans, wiceprzewodniczący Komisji odpowiedzialny za realizację Europejskiego Zielonego Ładu (EZŁ), twierdzi, że nie ma wystarczającego poparcia, by postulować jej odrzucenie. Nowa WPR natomiast ma szansę być zaprzeczeniem celów zielonego ładu.

Jeśli ambicje środowiskowe Wspólnej Polityki Rolnej zostaną osłabione, a posiadanie gruntów nadal będzie najistotniejszym kryterium dla otrzymania płatności, wsparcie ponownie uzyska wielkopowierzchniowe, intensywne rolnictwo przemysłowe, które w najwyższym stopniu przyczynia się do niszczenia ekosystemów (a co za tym idzie, zagłady różnorodności biologicznej) i zanieczyszczania gleb, wód, powietrza i żywności pozostałościami chemicznych środków ochrony roślin i nawozów. Ponadto moment wejścia w życie nowej polityki rolnej, która miała obowiązywać w latach 2021-27, wciąż odsuwany jest w przyszłość. Aktualnie rozpoczęcie jej realizacji planowane jest na 2023 rok, przy czym dwa pierwsze lata mają być okresem przejściowym. Jeśli więc nawet uda się włączyć do WPR narzędzia, w których warunkiem uzyskania płatności jest osiągnięcie konkretnych, mierzalnych celów środowiskowych, w pełni będą one obowiązywać jedynie przez dwa lata.

Aktywiści reprezentujący głos dużej części europejskiego społeczeństwa wzywają przewodniczącą Komisji Europejskiej, Ursulę von der Leyen, do obrony WPR, która:
wesprze transformację w duchu agroekologii – wynagrodzi rolników, którzy poprzez zrównoważone praktyki (redukcja użycia pestycydów, zapewnienie w gospodarstwach nieużytkowanej rolniczo przestrzeni “dla natury”, etc.) dbają o środowisko, dobrostan zwierząt i dostarczają żywności wysokiej jakości;
✓ skończy ze szkodliwymi płatnościami, np. wsparciem dla przemysłowej produkcji zwierzęcej czy niezrównoważonych praktyk nawadniania;
✓ ustanowi jasne cele środowiskowe, między innymi w zakresie redukcji emisji gazów cieplarnianych czy użycia pestycydów. Krytycy obecnej wersji reformy podkreślają również, że brak jest narzędzi, które wiązałyby WPR z celami Europejskiego Zielonego Ładu.

I choć w połowie maja, podczas współorganizowanego przez KE webinaru, Timmermans mówił „nie ma Europejskiego Zielonego Ładu bez rolników na pokładzie – nasz sukces zależy od rolnictwa”, a rolników wskazywał jako grupę, która najlepiej zdaje sobie sprawę z kryzysu klimatycznego, nadzieje pokładane w reformie WPR nikną z każdą chwilą.
ClientEarth opublikował w tym miesiącu raport, który stawia polityce rolnej ciężkie zarzuty: po pierwsze, zawodzi jeśli chodzi o rzeczywiste włączanie nowych interesów i interesariuszy (przede wszystkim klimat i środowisko); po drugie, tak na poziomie europejskim, jak krajowym, oparta jest o szczególne prawodawstwo, niestosowane wobec innych sektorów; po trzecie, poprzez mechanizmy budżetowe również niespotykane w innych obszarach unijnego prawa, utrwala „biznes jak zwykle”.

Jak realizować cele Europejskiego Zielonego Ładu, jeśli regulacje dotyczące Planów Strategicznych poszczególnych państw członkowskich nie wiążą planów z celami klimatycznymi? Timmermans powtarza, że koszt nie zrobienia niczego („biznes jak zwykle”, ang. business as usual) będzie znacznie wyższy niż koszt transformacji. Podkreśla, że kryzys klimatyczny i utrata różnorodności biologicznej powinny być największymi wyzwaniami polityki rolnej, a obszary wiejskie muszą zostać docenione i uczynione dobrym miejscem do życia. Jednak wola polityczna w Komisji Europejskiej to mało wobec interesu największych graczy. Rolnictwo przemysłowe odpowiedzialne za emisje z sektora rolniczego – 10% wszystkich emisji UE – nie jest zainteresowane neutralnością klimatyczną. Nigdy.

Kategorie: WPR po 2023

0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *